Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Gloria victis - streszczenie - strona 3

piękna przyrody. Mówi, że naprawdę szczęśliwy był, gdy mógł chodzić po lesie, przyglądając się naturze z bliska. Swoim entuzjazmem do nauki potrafił zarazić przyjaciół, którzy na co dzień nie zwracali uwagi na otaczający ich świat.

W nocy Maryś często rozmawiał z Jagminem, gdy wszyscy już zasnęli. Planowali swoją przyszłość, kiedy walki z Rosjanami dobiegną końca. Oboje byli przekonani, że każda wojna to przede wszystkim bratobójcza walka, która nie przynosi nic dobrego. Wiedzieli jednak, że obecne bitwy są konieczne, by móc wyzwolić naród i w przyszłości żyć jako wolny kraj. Brzoza wspomina te nocne rozmowy jako szczególnie wzniosłe.

Jednak „(…) przyszedł dzień, gdy straż przyniosła oznajmienie”. Opowieść podejmuje stary dąb. Do obozu przybył jeden z posłańców poczty obywatelskiej – Radowicki. Kazał szybko prowadzić się do namiotu wodza. Okazało się, że wrogowie otaczają powstańców. Za godzinę lub dwie będą na miejscu. Szanse na wygranie walki są nikłe, Rosjanie mają ogromną przewagę liczebną. Żołnierze w pierwszej chwili przelękli się bitwy, jednak słowa Traugutta podniosły ich na duchu i zachęciły do walki. Radowicki przekazał jeszcze Marysiowi wiadomość od siostry, zapisaną maleńkim druczkiem kartkę, zawiniętą w taki sposób, by łatwo było ją połknąć w razie niebezpieczeństwa. Chwilowo jednak nie miał czasu jej przeczytać.

Powstańcy zaczęli stosować się do walki: „Plan bitwy był podobno kunsztowny, biegły. Obrona i zarazem napaść”. Bitwa rozgrywa się w kłębach dymu, dlatego dąb opowiada tylko o niektórych wydarzeniach. Szczególnie postać Marysia Tarłowskiego przykuła jego uwagę. Chłopak dzielnie walczył przez całą bitwę. Ukryty w paprociach, strzelał bez przerwy do wroga. W pewnym momencie został jednak zraniony w ramię i upadł. Wciąż jednak żył. Silne ręce Jagmina podniosły go z ziemi i zaniosły do namiotu dla rannych. Lekarze pracują bez przerwy.

Agresorzy atakują praktycznie cały czas. Dostają się na polanę i w bezmyślnej chęci zabijania kierują się w stronę polowego szpitala. Pozostali powstańcy rzucają się na ratunek chorym, jednak jest już za późno. Zastają tam tylko trupy. Szczególnie okrutnie taktują Marysia – nabijają jego ciało na pale. W ostatnich chwilach życia rzuca on Jagminowi chustkę, prosząc, by oddał ją siostrze, by wiedziała, że, gdy zbliżała się śmierć, myślał o niej. Przyjaciel chwycił „wiadomość”, ale nagle sam spadł z konia i zniknął wśród wrzawy. Dąb zakończył swą opowieść.

Wiatr zaczął wypytywać skąd wziął się w mogile krzyżyk. Dzwonki liliowe odpowiedziały, że po długim czasie przyszła na polanę Aniela. Wyglądała jak zjawa, była pozbawiona radości, jakby życie z niej odeszło.

Długo rozpaczała nad śmiercią brata i ukochanego mężczyzny, po czym zostawiła tam maleńki krzyżyk. Odeszła niedługo potem i nigdy więcej nie wróciła. Nie pojawił się też żaden inny człowiek. Mijały kolejne lata i tylko przyroda chowała w pamięci losy bohaterów: „I ciągle płynął tędy nieśmiertelny strumień czasu, niestrudzenie szemrząc: Vae victis! vae victis! vae victis!…” („Biada zwyciężonym”).

Wiatr jednak zaczął się podnosić w górę i wykrzykiwał „Gloria victis” („Chwała zwyciężonym”). Niósł swoją nowinę również dalej, przekazując ją całemu światu.

Nowela opowiada o walkach narodowowyzwoleńczych, toczonych podczas powstania styczniowego na terenach Polesia Litewskiego. Historia jest opowiedziana wiatru przez drzewa, rosnące na polanie, na której rozbity był obóz powstańców. Zwracają one uwagę zwłaszcza na młodego chłopca – Marysia Tarłowskiego oraz jego przyjaciela, Jagmina.